|
W niedzielę już po raz XVIII w całej Polsce zagrała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Niewiele osób wie, że na co dzień serce Fundacji, która organizuje tę największą społeczną akcję przełomu wieków, bije na Służewie.
Niepozorny budynek przy ul. Niedźwiedzia, nieopodal kościoła dominikanów. To tu mieści się główna siedziba Fundacji Jerzego Owsiaka. Na kilka dni przed kolejnym finałem WOŚP drzwi domu praktycznie się nie zamykają. "Dawaj serduszka! Od razu sobie przykleimy" - z biura fundacji wyszło dwóch młodych mężczyzn. Jeszcze na schodach przyklejają sobie do kurtek charakterystyczne czerwone serca.
Przekraczając próg budynku znajdujemy się w samym centrum wielkiej bieganiny. Nie ma tu jednak żadnego chaosu. Każdy ma dokładnie przydzielone zadania. "Odbieram telefony, przyjmuję pocztę. Teraz rzeczywiście jest urwanie głowy!" - mówi Joanna Dzyban z sekretariatu. Dzwoni kolejny telefon, ktoś przyniósł kolejną przesyłkę, w tym samym czasie dwóch chłopaków uzupełnia szklany dzban lizakami z logo WOŚP. Obok pracuje Katarzyna Baran "Owieczka". "Przygotowuję indywiudualne zestawy dla ponad setki wolontariuszy naszego, centralnego sztabu" - mówi. Do papierowych toreb pakuje identyfikatory, puszki i serduszkowe naklejki, z którymi wolontariusze wyruszą w niedzielę na ulice Warszawy.
"Parter budynku to miejsce, gdzie wchodzi każdy, kto ma tu do załatwienia jakąś sprawę" - mówi Paweł z biura prasowego Fundacji. Piwnica i pierwsze piętro to miejsca tylko dla wtajemniczonych. "Na pierwszym piętrze mieści się cała administracja i biuro prasowe. W czasie Finału musimy obsłużyć ponad setkę dziennikarzy z całej Polski" - dodaje Paweł.
Na piętrze pracuje także Jerzy Owsiak. Na kilka dni przed Finałem trudno go jednak zastać na Służewie. Biega między kolejnymi redakcjami aby opowiadać o WOŚP i o tym, że w tym roku pieniądze będą zbierane dla dzieci z chorobami onkologicznymi. W piątek będzie już w Poznaniu, bo tam staruje tegoroczny Finał.
Z kolei piwnica siedziby Fundacji to... strefa pracy krasnali. "W bajkach krasnale wykonują za ludzi najgorszą robotę. Człowiek rano wstaje i wszystko jest gotowe. Tak samo jest u nas" - śmieje się Paweł, który zgodził się, abyśmy podejrzeli orkiestrowe krasnoludki.
W niewielkim pomieszczeniu praca wre niczym w fabryce. Trwa laminowanie identyfikatorów dla wolontariuszy. "Czasami przygotowują je pracownicy i wolontariusze z Warszawy, czasem same sztaby przyjeżdżają i robią swoją partię" - wyjaśnia Paweł. Tym razem w "krasnalowni" pracuje ekipa z Płocka. "Jesteśmy ze sztabu przy Młodzieżowym Domu Kultury w Płocku. Pracujemy taśmowo, jedni przyklejają hologramy, inni stawiają pieczątki i laminują. W sumie musimy przygotować 296 identyfikatorów" - mówi Aneta Drążewska.
W niedzielę w służewskiej siedzibie Fundacji gwar ucichnie. Zostanie tu jedynie dyżurny, który będzie odbierał telefony. Cały sztab na jeden dzień przeniesie się na ul. Woronicza, gdzie zostanie zorganizowane Studio XVIII Finału WOŚP.
Katarzyna Świerczyńska
|