Wiadomości z naszej okolicy
| Baśniowy Służew Krystyny Michałowskiej |
|
| poniedziałek, 12 października 2009 11:07 |
|
Ilustrowała m. in. "Baśnie" Andersena i zbiór Marie-Catherine d'Aulnoy "Błękitny ptak i inne baśnie". Jej ilustracje można oglądać także co miesiąc w piśmie "Bluszcz". Kiedyś, podczas jednej z wystaw, mała dziewczynka zapytała ją skąd bierze pomysły na ilustracje.
"Powiedziałam, że wychodzą mi z głowy. Że czytam baśń, a potem czekam, aż coś się pojawi. No i miałam za swoje, bo od tej chwili wszystkie dzieci, które były wówczas w galerii, zamiast oglądać wystawę, bacznie się przyglądały mojej fryzurze w nadziei, że a nuż zaraz mi tam coś wyskoczy" - śmieje się Krystyna Michałowska. Michałowska na Służew trafiła 20 lat temu. Zupełnie przypadkiem, po prostu dostała tu przydział na mieszkanie. "Nie byłam szczęśliwa, bo nie podobały mi się takie blokowiska. Ale potem się przyzwyczaiłam, a teraz mogę śmiało powiedzieć, że Służew to cudowne miejsce. Jest tu i bazarek, i metro, sklepy, banki i do tego wszystkiego piękne łąki i Potok Służewiecki" - wylicza. Dla niej, jako artystki, Służew to także miejsce, gdzie mieszkał Zdzisław Beksiński. "Chodziłam pod jego okno w bloku przy Sonaty, bo było widać, jak maluje. Stałam na chodniku i po prostu patrzyłam" - wspomina. To, co ją denerwuje, to ciemny korytarz w bloku, w którym mieszka. "Kiedyś było tu okno, ale je zamurowali. Teraz jest ciemno i nie można wywietrzyć" - skarży się artystka. Do mieszkania w wielkim mrówkowcu przyzwyczaiła się, chociaż jest zwolenniczką małych domów. "Teraz i tak relacje między ludźmi jakoś tak ociepliły się. Ludzie chcą poznawać swoich sąsiadów, więcej rozmawiają. Ja sama mam sąsiadów, u których mogę zostawić klucze do mieszkania, kiedy wyjeżdżam na dłużej" - mówi. Całe jej życie to jednak nie służewskie blokowisko, a baśniowe światy, które próbuje przenieść za pomocą farb na kartkę papieru. Na początku, kiedy zaczynała przygodę z ilustrowaniem książek, jeden obrazek powstawał przez tydzień. Teraz jest w stanie wykonać ilustrację w trzy dni. "Lubię ilustrować takie teksty, które niosą w sobie nietypowe i fantastyczne opisy sytuacji. Najważniejszą rolę w budowaniu formy ogrywa u mnie kolor. Przez użycie stosownej tonacji stwarzam nastrój grozy, bądź niezwykłości, strachu czy też nadziei" - opowiada o swojej twórczości. Krystyna Michałowska jest rodowitą warszawianką. Ukończyła studia na Wydziale Malarstwa i Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Przez wiele lat była redaktorem graficznym w Instytucie Wydawniczym "Nasza Księgarnia". Za swoje ilustracje była wielokrotnie nagradzana. M.in. nagrodą Prezesa Rady Ministrów za twórczość artystyczną dla dzieci młodzieży, a także przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek za najlepiej wydaną książkę roku.
Książki ilustrowane przez Michałowską można jeszcze znaleźć w księgarniach. Autorka chętnie wpisze w nich dedykację. Artystka wykonuje także prace na indywidualne zamówienia. Można się z nią skontaktować za pośrednictwem Służewskiego Domu Kultury lub mailowo:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
|